Drugi koniec Bosforu
Ostatnio miałam przyjemność odbyć rejs na “drugi” koniec cieśniny, czyli mniej oczywisty dla mieszkańca okolic placu Taksim, mianowicie ten, gdzie Bosfor wpada do Morza Czarnego lub inaczej mówiąc, staje się Morzem Czarnym. Wielce była to ekscytująca dla mnie wyprawa, ponieważ wyobraziłam sobie, jak to zwykle w takich sytuacjach, że jestem w bardzo konkretnym i ważnym geograficznie miejscu. Dwugodzinny rejs rozpoczyna się w najstarszej części miasta, czyli Eminönü, a kończy się w małej miejscowości Anadolu Kavagı, w której można poczuć małomiasteczkowy klimat oraz wdrapać się na wzgórze z ruinami zamku, skąd zobaczyć da się już kawałek Karadeniz (czyli Morza Czarnego). Statek wycieczkowy przemierza więc niemal całą cieśninę i podczas rejsu podziwiać można miasto pietrzące się na brzegach. Po raz pierwszy odkąd jestem w Stambule, przekroczyłam magiczną granicę “drugiego mostu na Bosforze” i z niedowierzaniem odkryłam, że zabudowania ciągną się z mniejszym lub większym natężeniem, niemal do samego północnego ujścia cieśniny. Ponadto oblicze Bosforu zmienia się, im dalej na północ tym staje się szerszy, potężniejszy, bardziej kręty, a linia brzegowa posiada więcej zatok. Inna staje się również zabudowa – im dalej od serca miasta tym częściej okazałe, zabytkowe nadmorskie rezydencje ustępują miejsca skromnym i malowniczym budynkom z “wodnymi garażami”. Teraz nie mogę się już doczekać wyprawy nad samo Morze Czarne i rozpoczęcia sezonu pływacko-plażowego. Weekendzie nadejdź!




Mam rodzine w Anadolu Kavak… Jest tam pieknie… Uwielbiam tą wiejskość i spokój…
Pozdrawiam.