Wyliczanka.Odcinek drugi. Wredne dzieciaki.

A więc dziś o wrednych i paskudnych, mocno rozwydrzonych tureckich pociechach (choć w tym kontekście ciężko uznać je za pocieszne). W Turcji dzieci wychowywane są bezstresowo, co powoduje występowanie w dość dużej liczbie samolubnych potworków. Podejście rodziców do wybryków dzieci w przestrzeni publicznej jest dla mnie niezrozumiałe. Najczęstszą reakcją na zachowanie dziecka jest po prostu… brak reakcji. Nieważne czy malec właśnie wydziera się w zatłoczonym autobusie, ciągnie za włosy nieznajomego, zrzuca towar z półek w sklepie lub kopie jakiegoś ulicznego kota. Nieważne, bo dziecko to cud, miód i orzeszki. Sama słodkość w każdym wymiarze, nawet gdy uprzykrza życie  wszystkim naokoło. A rodzice cenią sobie bardzo swój własny relaks.

Niedawno byłam świadkiem sceny, a właściwie całego przedstawienia, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie potrafiłabym wychować dziecka zgodnie z obowiązującymi w tym kraju standardami. Spektakl nosił tytuł “Rodzina w restauracji” i niestety może się zdarzyć, że w każdej chwili powróci do repertuaru. Trójka dorosłych i dwie małe dziewczynki potrafiące niestety już mówić i chodzić. Rodzice wsuwają swoje dania na totalnym luzie, gdy wokoło szaleje tornado. Dwie kilkulatki biegają naokoło stolika, krzyczą. Wdrapują się na plecy swoich opiekunów, kopiąc i szturchając przy okazji innych, siedzących blisko gości (rodzice nie są zbyt konsekwentni w zwracaniu im uwagi). W końcu kobieta która dostała sporo kuksańców w plecy, nie wytrzymuje, łapie dziecięcą nóżkę i ściąga ją sobie prawie z głowy, upominając dziecko, jednak ku mojemu zdziwieniu dziewczynka nie jest ani odrobinę speszona tym, że kogoś kopnęła i tym, że obca osoba zwraca jej uwagę. Dziecko,mówiąc dosadnie, totalnie olało starszą panią. Karność 0%. Pyzate, czarnookie księżniczki (bo to słowo chyba najlepiej oddaje ich charakterki) wykazują również brak jakiegokolwiek szacunku w stosunku do kelnera. Biedak dwoił się i troił, donosił, ścierał i nawet starał się opanować kataklizm. Tak, to kelner był bardziej przejęty hałasem i bieganiną, niż rodzice. Urocze maluchy zwracały się do niego w trybie rozkazującym, bez żadnego kłopotania się o grzecznościową formę “siz” (czyli “wy”). Krzyczały jedna przez drugą “Przynieś mi lody!”

Jako, że tego dnia spożywałam kolację akurat sama, miałam doskonałe warunki, żeby to wszystko dokładnie obserwować i być przerażoną. Jeśli wszytkie dzieci są tutaj wychowywane w stylu “na księżniczkę/księcia”  a wygląda na to, że większość) to chyba nie ma się co dziwić, że duża część dorosłego społeczeństwa to chamy. Przejawia się to na wiele sposobów, jak choćby traktowanie ludzi dookoła jak śmieci, trąbienie na wszystko i wszystkich, fukanie i cmokanie z dezaprobatą na innych, brak szacunku dla pracy własnej i innych, niedotrzymywanie terminów, obiecanki-cacanki, czy nawet z bardziej prozaicznych: wyrzucanie śmieci za siebie i pod siebie, również do morza i w ogóle mogłabym wymieniać jeszcze długo…

W kwestii wrednych dzieciaków ciekawe jest jeszcze to, że generalnie społeczeństwo akceptuje naganne zachowanie małych terrorystów. Nie widziałam jeszcze, żeby ktoś zareagował i zwrócił uwagę opiekunowi. Wszyscy ubóstwiają małe dzieci, uśmiechają się do nich i poklepują przyjaźnie. Nie jestem absolutnie zwolenniczką “wszystkolepiejwiedzących ciotek-klotek”, zaglądających mamom do wózków i prawiących morały. Jednak w sytuacji, gdy widzi się diabła tasmańskiego, wirującego między półkami w sklepie i siejącego zniszczenie, może warto byłoby coś powiedzieć? To co, że ten szkodnik ma urocze loczki i małe pulchne łapki – nie dajmy się zwieść, z czasem przecież wyrośnie, nie będzie już taki słodki (raczej z pokaźnym wąsem i bujnie owłosiony, jeśli mówimy o chłopcu), a jego złe maniery pozostaną takie same…

W następnym odcinku Wyliczanki(co jest nie do zniesienia w Turcji dla przybysza) będzie o trudności w nawiązywaniu kontaktów koleżeńskich i zawodowych z autochtonami, które są powodowane prowadzeniem przez Turków specyficznej gry towarzyskiej o niejasnych regułach…oczekujcie!

    • mart
    • Czerwiec 1st, 2010

    oczekujem, a jakże! nawiasem mówiąc, imperium osmańskie na pewnych płaszczyznach, cały czas rości sobie prawa i daje o sobie znać, echo odbija się głośnym bekiem!

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.