Wyliczanka

Zawsze piszę, że wszystko jest ekstra i cacy. Że Stambuł piękny i kolorowy. Bo jakoś nie lubię narzekać na Turcję, w końcu nikt mnie tu siłą nie przysłał. Ale czara się przelała: jest też, jak to zwykle w życiu bywa, druga strona tego lśniącego medalu, już nie tak atrakcyjna i czas przyszedł na to, aby opisać mniej przyjazne aspekty tego miasta. A mianowicie mieszkańców. A właściwie męską część populacji, która jest upierdliwa, jak mało co i kto.

Myślałam, że z czasem się przywyczaję i będzie mi wszystko jedno. Że obleśne cmokanie, wołanie, zbyt bliskie podchodzenie do mojej osoby w kolejkach,w dolmuszu, w metrze przestanie mnie irytować i będę z przymrużeniem oka, bez “czepialstwa” lecz pobłażliwie wyjaśniać to sobie jako przejaw lokalnego kolorytu. Nie. Stanowcze i głośne nie. Zachowanie mężczyzn jest jednym z powodów, dla którego czasem mam naprawdę ochotę uciekać z powrotem. Mam dość facetów podchodzących do mnie na ulicy z głośnym “helou” (bynajmniej nie mam na myśli kelnerów, którzy próbują w ten sposób zwabić kogoś do knajpy ani sprzedawców “czegotamkolwiek”, jakich wszędzie wielu), po którym następuje oczekiwanie na moją (nigdy!) reakcję i nie wiem właściwie na co. Pomijając fakt, że angielski repertuar większości tych panów kończy się właśnie na owym helou, ewentualnie dorzucić można “lejdi”, to generalnie o co im, do jasnej anielki, chodzi? Naiwna nie jestem i domyślam się o co (bynajmniej nie o bezinteresowną pomoc), jednak za każdym razem jestem zdumiona tupetem panów Helou i staram się zrozumieć ich tok myślenia, po czym dochodzę do wniosku, że w oczach tych mężczyzn europejka po takim helou lejdi powinna co najmniej przystać na wspólną kolację ze śniadaniem. No, jakoś nie, dzięki…

Inna urocza przypadłość tutejszych samców to śledzenie upatrzonego celu przez jakiś czas. Idziesz sobie – pan za tobą, przystajesz sobie – on również, skręcasz – jak wcześniej. Na dodatek taki delkwent nie czuje się speszony twoim karcącym wzrokiem, który mówi “wiem, że się do mnie przyczepiłeś”, w najlepsze dalej uprawia swój proceder. Wtedy zawsze muszę przestać rozkoszować się miłym spacerem i zmienić kierunek wycieczki albo plany i wmieszać się w tłum w kawiarni albo szybko wskoczyć do autobusu. I dlaczego? Bo jakiś lekki buc zechciał trochę sobie za mną podreptać…Oczywiście opisane przeze mnie sytuacje nie są groźne i nigdy nic przykrego, co dotkliwie naruszyło by moją nietykalność osobistą, się nie zdarzyło, jednak stosunek tutejszych panów do przybyszek zza granicy jest irytujący.

Od razu dodam, że zdarzają się gorsze przypadki “samczenia” Turków względem obco wyglądających kobiet, włącznie z rękami na różnych częściach ciała, pościgami do drzwi od klatki. Oprócz tego w repertuarze tubylców znaleźć można słowo “seks” lub “seksi” w różnym natężeniu wypowiadane na widok upatrzonego celu, a także moje ulubione rzucanie spojrzenia a’la spaniel z jednoczesnym wzdychaniem przy wymijaniu na chodniku (na romantyka). Co ciekawe, choć takie zachowania są nagminne, to nie ma na nie, na szczęście, przyzwolenia społecznego. Jeśli kobieta zaalarmuje otoczenie, że czuje się “rahatsız” (niekomfortowo) w wyniku takich, czy innych działań jakiegoś spryciarza, może się zdarzyć, że inni panowie po prostu takiemu draniowi wleją, a już na pewno przegonią za pomocą “şerefsiz” czy “allahsız” (niegodziwy, bezbożnik).

Oczywiście można się tego nie bać, puszczać idiotyczne uwagi mimo uszu i mieć to w tej części ciała, która jest tak niezwykle interesującą dla prowowdyrów. Faktem jest jednak, że te chamskie zaczepki i podchody obniżają jakość życia wszystkich cudzoziemek w Turcji. No ale tak jest i nie wygląda na to, żeby miało się to zmienić. Pozostaje tylko uzbroić się w wielkie okulary przeciwsłoneczne, słuchawki na uszach, żeby nie słuchać i nie widzieć.

W następnym odcinku serii pod roboczym tytułem “Wyliczanka – czemu nie cierpię tego kraju”  będzie o paskudnych dzieciakach.

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.